MOJE ZDROWE NAWYKI, Z KTÓRYCH JESTEM DUMNA

Na pewno macie jakieś swoje zwyczaje, nad którymi długo pracowaliście i jesteście dumni, że udało Wam się je wprowadzić w życie, prawda ? Co to takiego ? 🙂 Ja mam kilka takich czynności… Nad jednymi pracowałam krócej, nad innymi trochę dłużej, ale z biegiem czasu bardzo się cieszę, że udało mi się w sobie wypracować takie nawyki. Mój organizm też jest na pewno zadowolony !

Dwie szklanki wody to pierwsza rzecz, jaką robię po przebudzeniu. Oj, uwierzcie mi, że bardzo dużo czasu zajęło mi wyrobienie w sobie nawyku picia wody. Nie przesadzę, jeśli powiem, że nad tym pracowałam zdecydowanie najdłużej. Ale teraz już nie mam z tym problemu, wiec jestem idealnym przykładem, że picia wody można się nauczyć ! Ale wracając do mojego poranka… Do szklanki delikatnie ciepłej wody dodaję łyżeczkę octu jabłkowego (jeśli nie mam to sok z połowy cytryny), a później popijam ją szklanką czystej wody. Pół litra z rana to idealna ilość, żeby nawodnić organizm po nocy. Przyznać się, kto tyle pije ? Mogę się założyć, że większość z Was bierze łyka i ucieka robić coś innego. O ile nie zaczynacie dnia od kawy…

W TYM poście przeczytacie o właściwościach octu jabłkowego i dowiecie się, dlaczego warto wprowadzić w swoje życie taki poranny rytuał. A na prawdę warto !

Kiedyś miałam takie przekonanie, że jeśli chodzę na siłownię albo robię godzinny trening w domu to już jestem bardzo aktywna. Co z tego, że resztę dnia przesiedziałam. No cóż… Teraz jest już zdecydowanie lepiej, a wiem że ruszałabym się jeszcze więcej, gdyby nie fakt, że sporą część dnia muszę spędzić przed komputerem. Spacery, rezygnacja z samochodu (jeśli tylko mam taką możliwość) i jogging są teraz na porządku dziennym. No i dzięki Fado też więcej się ruszam, bo jak nie wyjdę z nim kilka razy dziennie na dłuższy spacer to strasznie broi w domu, a tego lepiej uniknąć. Spacer z psem to też druga czynność, jaką robię rano, zaraz po wypiciu wody.

Wiele osób psioczy na aplikacje i uznaje, że to chora moda. Mogą sobie mówić co chcą, a ja Wam powiem, że aplikacja do liczenia kroków na prawdę mocno mnie zmotywowała do ruszania się w ciągu dnia. Zawsze wydawało mi się, że jestem aktywna, a jak zainstalowałam aplikację to okazało się, że robię 4-5 tysięcy kroków, co to jest… Teraz robię 14, a czasem nawet więcej ! TUTAJ poczytacie trochę więcej o aplikacji, z której korzystam.

A jeśli jesteście ciekawi, jakie aktywności najchętniej uprawiam latem to zajrzyjcie DO TEGO wpisu. No i koniecznie napiszcie, jak to jest z Wami ! 🙂

Nie wyobrażam sobie dnia bez śniadania ! Teraz… Wiecie, jak kiedyś wyglądał mój poranek ? To jeszcze zza czasów gimnazjum. Wstawałam 20 minut przed autobusem, szybkie mycie, pakowanie i wyjazd ! Pierwszy posiłek jadłam zwykle dopiero w szkole po drugiej lub trzeciej lekcji (bułka z szynką albo obwarzanek). Jak już zdarzyło mi się zjeść coś w domu to brałam garść płatków kukurydzianych, które popijałam kilkoma łykami mleka. Tak wyglądało moje „śniadanie”, haha. W liceum było lepiej, choć też nie idealnie.

Teraz dzień po prostu muszę rozpocząć śniadaniem i jestem bardzo zadowolona, że udało mi się w sobie wypracować takie przyzwyczajenie. Nie jem bezpośrednio po wstaniu, bo wtedy w ogóle nie jestem głodna, a też nie chce się zmuszać do jedzenia, bo to bez sensu. Najpierw robię wodę z octem i wychodzę z psem (czyli to, o czym wspominałam wcześniej), a dopiero później biorę się za śniadanie – godzinę, do półtorej po wstaniu. Dla mnie to idealny odstęp.

Często się mówi, że śniadanie to najważniejszy posiłek dnia. Aż tak to bym go może nie nazwała, bo dla mnie każdy posiłek jest równie ważny. Poza tym, są osoby na diecie IF, które ten pierwszy posiłek jedzą np. o 17 i też dobrze funkcjonują, choć do tego Was akurat nie będę namawiała. Ale warto wyrobić w sobie ten nawyk porannego jedzenia, organizm Ci za to podziękuje. 

W formularzach, które wysyłam moim potencjalnym podopiecznym widnieje pytanie „co jest Twoim największym problemem w diecie?”. Wiecie, co pada najczęściej ? Słodycze i nieregularność posiłków. Słodycze to temat rzeka i chyba nigdy się nie skończy (pamiętacie o wrześniowym wyzwaniu ? 🙂 ), ale nad regularnością można zapanować. Z autopsji wiem, że początki są bardzo trudne. Kiedy postanowiłam, że wezmę się na poważnie za swoje odżywianie to największą trudność sprawiało mi regularne jedzenie. Ustaliłam sobie jakieś tam godziny i początkowo albo się zmuszałam, bo nie byłam głodna, albo modliłam się już o posiłek, bo czułam takie ssanie. Pewnie ktoś za chwilę powie, że to bez sensu i lepiej jeść wtedy, kiedy ma się potrzebę. Problem pojawia się w momencie, kiedy tą potrzebę ma się non stop albo odwrotnie – nigdy nie odczuwa się głodu. Czasem po prostu trzeba się do czegoś zmuszać, przynajmniej przez jakiś czas .

Już od bardzo dawna jem 4 posiłki dziennie i bardzo mi to odpowiada. A organizm sam domaga się jedzenia o określonej porze. Nad tym warto pracować ! 

Regularność w jedzeniu jest ważna i nie przekonacie mnie, że jest inaczej. Tak męczyłam się kilka tygodni, ale później było już coraz lepiej. Teraz już kompletnie nie spinam się nad godzinami, ale organizm tak się przyzwyczaił to stałych pór, że po prostu robię się głodna o określonej godzinie. I właśnie do tego cały czas dążyłam ! Żeby organizm sam „wołał” o jedzenie o określonej porze.

To chyba ten NAWYK, z którego jestem najbardziej zadowolona. Idąc do sklepu i kupując cokolwiek, najpierw patrzę na etykietę. No dobra, inaczej… Mało kiedy kupuję produkty, przy których tę etykietę trzeba prześledzić, bo na co dzień gotuję sobie sama z naturalnych produktów. Ale lubię czasem wejść na dział eko w markecie i poszperać – niektórzy chodzą po sklepach z ubraniami, a ja po sklepach z jedzeniem, haha. Czasem coś wygląda super i leży na dziale ze zdrową żywnością, ale z tyłu na pierwszym miejscu jest cukier albo tłuszcz utwardzony. Takich produktów jest multum ! Na pierwszy rzut oka wydaje nam się, że coś jest zdrowe, bo w nazwie ma „fit”, a w rzeczywistości jest zupełnie inaczej.

Kiedyś nie potrafiłam czytać etykiet. Nie wiedziałam na co zwracać uwagę, co jest dobre, a co złe i co oznaczają te wszystkie cyferki. Wszystko przyszło z czasem, kiedy zaczęłam interesować się jedzeniem. Tak, to zdecydowanie mój najlepszy nawyk ! Nie zawsze mam czas na ugotowanie albo muszę coś zjeść na szybko po drodze. Wiem, że nie kupię jakiegoś syfu, bo po prostu wiem, co wybrać. To jest ekstra !

Masz takie swoje zdrowe nawyki, z których na prawdę jesteś dumna ? Poranna aktywność, dzień rozpoczęty od wody, rezygnacja z kawy, a może coś jeszcze innego ? Zastanów się i napisz w komentarzu ! 🙂 

About The Author: Roksana

Studentka dietetyki, z zamiłowaniem do blogowania, fotografii i mody. Uwielbia podróże. Kiedyś poleci do NY i przebiegnie wzdłuż rzeki Hudson - jedno z wielu marzeń. Wszystko co robi, robi na 200%, wkładając w to całe serducho. Mam nadzieję, że to zauważycie :)

Comments

nine − 7 =

  • Reply Paulina G Lifestyle

    Picie wody na czczo i obowiązkowo śniadanie! To nawyki, które zwyczajnie same się u mnie wypracowały i jestem szczęśliwa. Te, w które musiałam włożyć więcej trudu i pracy to aktywność fizyczna. Obecnie pracuję nad regularnymi posiłkami.
    Super post! Gratulacje tak zdrowych nawyków 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

18 − 4 =