DIETETYKA DLA LAIKA – DIETA MASOWA

W ostatnim poście z tej serii pisałam o diecie redukcyjnej, więc teraz przyszła pora na zastanowienie się nad dietą w okresie masowym !

To od czego musisz zacząć to obliczenie swojego bilansu kalorycznego. Temat masy i tego, w jaki sposób wyliczyć sobie kalorie poruszałam już w pierwszym wpisie z tej serii, więc pozwólcie, że po prostu Was do niego odeślę – klik. Tam znajdziecie wszystkie niezbędne informacje i wskazówki, które pozwolą Wam na określenie tego, ile kalorii powinniście spożywać. Natomiast w kolejnym poście pisałam o makroskładnikach – klik. Dokładnie rozgraniczyłam tam kwestię masy i redukcji. Zajrzyjcie najpierw do tamtych dwóch wpisów, zróbcie podstawowe obliczenia i wróćcie tutaj.

Oczywistym jest to, że masa to dodatni bilans kaloryczny. Żeby zbudować kawałek mięśnia musisz jeść więcej, niż potrzebuje Twój organizm na zachowanie aktualnej masy ciała, czyli więcej niż tzw. CPM. Sam trening, wysoka intensywność i wielkie ciężary nie zdziałają cudów, jeśli będziesz jadła za mało. Doskonale wiem, że początki nie są łatwe – szczególnie psychicznie. Sama miałam problem z jedzeniem coraz więcej i więcej, a jedyne co mnie interesowało to cyferka na wadze. Ale to po jakimś czasie mija i chęć zmiany ciała jest silniejsza. Poślad sam nie urośnie !

Mój przykładowy dzień jedzenia na masie

Więcej tego typu zestawień znajdziesz na moim Facebooku

Kolejnym ważnym elementem, na który zawsze uczulam jest robienie wszystkiego stopniowo. Jeśli do tej pory byłaś na redukcji, ale postanowiłaś coś zmienić i popracować nad proporcjami sylwetki to nie wskakuj od razu na wysokie kalorie. Najpierw zwiększ kalorie to swojego bilansu zero – wtedy nie powinnaś ani tyć, ani chudnąć. Dopiero po pewnym czasie podnoś stopniowo kalorie. Nie powiem Ci czy ma to być 50, czy 150 kalorii tygodniowo, bo każdy z nas jest inny i najlepiej podejść do sprawy indywidualnie. Ale obserwuj swój organizm i na tej podstawie wprowadzaj zmiany.

Podczas diety redukcyjnej wspominałam o rotacji i wprowadzaniu śniadań białkowo-tłuszczowych. To bardzo fajny system, ale właśnie na redukcji. Masa rządzi się swoimi prawami ! Węglowodany są czynnikiem wyzwalającym insulinę. Ta jest hormonem anabolicznym, czyli wpływającym bardzo korzystnie na proces budowania masy mięśniowej. To nie tylko moja obserwacja, ale słyszałam już od wielu osób, że przy jedzeniu węgli W KAŻDYM posiłku masa szła lepiej niż w przypadku podziału na posiłki BT i z węglowodanami. Warto się nad tym zastanowić 🙂

Dobrym przykładem jednego ze śniadań podczas mojego okresu masowego są drożdżówki. Zrobiłam je sama, ale w składzie miały węglowodany i to całkiem sporo. Pyszne były ! Przepis znajdziesz tutaj. 

I jeszcze jedna bardzo ważna sprawa. Musicie sobie uświadomić, że okres masowy nie jest przyzwoleniem na jedzenie czego popadnie. Jeśli zależy Wam na jakościowej masie i zdrowiu to tutaj nie ma przyzwolenia na jedzenie samych śmieci i słodyczy. Często słyszę gdzieś „na masie można, będę na redukcji to spalę”, a to bardzo błędne myślenie. Jeśli nie zadbacie o jakość i ilość jedzenia podczas okresu masowego to po pierwsze – ciężko będzie Wam później wrócić na właściwe tory, a po drugie – redukcja będzie dla Was katorgą i będzie trwała dwa razy dłużej niż powinna.

To takie podstawowe zasady, którymi warto się kierować. Oczywiście, każdy z nas jest inny i ten proces może przebiegać trochę inaczej. Do tego dochodzi indywidualnie dopasowana dieta i plan treningowy, ale podstawę zawsze warto mieć. O swoim okresie masowym pisałam tutaj – jeśli jesteście ciekawi to zapraszam !

Jeśli macie jeszcze jakiekolwiek pytania w tym temacie albo zastanawiacie się, jak to rozegrać u siebie to dajcie znać w komentarzu ! I na koniec mam do Ciebie małą prośbę – napisz proszę, o czym chciałabyś poczytać następnym razem ? Tutaj znajdziesz wszystkie posty z serii „Dietetyka dla laika”. O czym chciałabyś się dowiedzieć za dwa tygodnie ? 

About The Author: Roksana

Studentka dietetyki, z zamiłowaniem do blogowania, fotografii i mody. Uwielbia podróże. Kiedyś poleci do NY i przebiegnie wzdłuż rzeki Hudson - jedno z wielu marzeń. Wszystko co robi, robi na 200%, wkładając w to całe serducho. Mam nadzieję, że to zauważycie :)

Comments

3 × five =

  • Reply Magda

    Mnie zastanawia ten dyskomfort psychiczny jeśli chodzi o masę.
    Wiadome, lepiej się czujemy, bo jemy więcej. Nie jesteśmy już na ujemnym bilansie więc organizm też „odżyje”, jednakże… Czy to normalne, że na samym początku nasz organizm będzie nabierał wody? Zwłaszcza w okolicy talii i brzucha.
    Jestem po wielu niskokalorycznych diet i obawiam się przejścia na masę. Boję się, że mój metabolizm jest na to zbyt wolny.

    • Reply Roksana Środa

      Prawidłowo przeprowadzona masa nie powinna dawać takich efektów, szczególnie na początku.
      Sama przez to przechodziłam – zajrzyj do posta „załamanie metaboliczne…” i na początku ciężko zrozumieć ze jedząc więcej nie przytyje od razu 100kg, ale z czasem to przechodzi 🙂 Czasem ta masa jest niezbędna jeśli chcemy zrobić coś więcej z sylwetka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

20 − 13 =