Wiosna jest cudowna, szczególnie przy takiej wspaniałej pogodzie, jaka towarzyszy nam teraz. W parkach pojawia się coraz więcej ludzi. Wszyscy spacerują, jeżdżą na rowerach, biegają. Wszystko zaczyna się budzić po zimowej przerwie i my, kobiety, też.
Zima z natury rozleniwia. Przynajmniej jest tak w moim przypadku… Zazwyczaj wstaję jeszcze w nocy, kładę się spać już w nocy i przez to wszystko tracę ochotę na cokolwiek. Nie mówiąc już o wcześniejszym zerwaniu się z łóżka, żeby nałożyć odżywkę na włosy czy wsmarować balsam w ciało.
Po zimie zarówno moje cera, jak i pozostała część ciała jest bardzo mocno przesuszona i wymaga porządnej pielęgnacji. Po każdej kąpieli wsmarowuje grubą warstwę, mocno nawilżającego balsamu do ciała. Aktualnie używam z serii AA (ten z poniższego zdjęcia) i jestem z niego bardzo zadowolony. Ma zwartą konsystencje i mocno nawilża. Rano, kiedy nie mam na nic czas, wskakuję szybko pod prysznic i używam balsamu Nivea, specjalnie do tego przeznaczonego. Swoją drogą, to świetny wynalazek dla zabieganych osób.
Od pewnego czasu robię również masaże, głównie w okolicy ud i pośladków. Stosuję do tego specjalne szczotki z naturalnego włosia, naprzemiennie z peelingiem kawowym. Świetny sposób na złuszczenie martwego naskórka i zminimalizowanie cellulitu. Poza tym, próbuję się zmusić do naprzemiennych natrysków ciepłą i zimną wodą, podobno są takie świetne… Ale jako osoba lubiąca ciepełko, nie wiem czy kiedykolwiek się do nich przekonam.
Jeśli chcecie zyskać na wiosnę trochę koloru, a tak samo jak ja, nie przepadacie za solarium, polecam chusteczki samoopalające. Bardzo łatwe i przyjemne w użytku. Wystarczy pamiętać, aby w pierwszej kolejności posmarować większe powierzchnie, jak nogi, brzuch, plecy i ramiona. A dopiero później kolana, łokcie i wszystkie mniejsze powierzchnie. Nie zostawia żadnych przebarwień i nierówności tak, jak w przypadku niektórych samoopalaczy.
Włosy pielęgnuję raczej wieczorem, poranne zajęcia nie pozwoliłyby mi na to. Od jakiegoś czasu używam serii Pantene do mocno zniszczonych włosów. Do kosmetyków reklamowanych w telewizji podchodzę zawsze z dużym dystansem (przecież dobre produkty nie wymagają takiej reklamy…), ale jestem na prawdę, bardzo pozytywnie zaskoczona. Używam ich od około miesiąca, wykorzystałam mniej więcej pół opakowania ale widzę, że struktura włosów zdecydowanie się poprawiła. Nie puszą się tak, jak wcześniej, są gładsze i nawilżone.
Najpierw myję włosy, delikatnie suszę ręcznikiem i nakładam odżywkę. W międzyczasie biorę kąpiel. Para powoduje, że kosmetyk lepiej i szybciej się wchłania. Jeśli nie biorę akurat w tym czasie prysznica, zakładam specjalny czepek, który tworzy podobne warunki.
Szybko wyskakuję spod prysznica i biorę się za pielęgnację twarzy. Nadal używam 3 kroków od Clinique. Napiszę o nich jeszcze dokładniej w osobnym wpisie. Używam żelu do mycia, toniku i kremu – on jest zdecydowanie najważniejszy. Bez kremu nawilżającego moja cera jest mocno przesuszona, szara i nawet nie ma mowy o nałożeniu podkładu, efekt byłby tragiczny…
Po wszystkim czas na makijaż… Jak zawsze, bardzo delikatny i naturalny. Ale to już temat na osobny wpis A Wy, jak dbacie o swoje ciało po zimie? Jakieś kosmetyki godne polecenia?
Ja podobnie jak ty:)tylko chusteczek brązujących nigdy nie stosowałam no i balsam pod prysznic używam Balea efekt ten sam a cena sporo niższa szkoda tylko,że tak ciężko jest dostępny . Włosy mam kręcone to u mnie więcej zachodu przy nich i kosmetyków które używam a szampon musi być bardzo delikatny bo skalp mam mega wrażliwy:(