WSZYSTKO O APARACIE… PO 2 LATACH NOSZENIA

16473321_1378531508874623_1267866493209531209_n

Jeśli jesteście ze mną dłużej to doskonale wiecie, że miałam aparat na zębach. Na Instagramie co chwilę pojawiały się jakieś komentarze „Uśmiechnij się w końcu” i „Gdzie uśmiech”. Za każdym razem mówiłam to samo – uśmiechnę się, jak zdejmę aparat. Nie ukrywam, że trochę mnie to już męczyło… Zaraz po założeniu opublikowałam TEN wpis. Od tej pory sporo się zmieniło. Mogę napisać trochę więcej i być może uświadomić Was o paru rzeczach, jeśli planujecie wybrać się do ortodonty.

Przede wszystkim, wybierz kogoś sprawdzonego. Nie wiem czy Wy też tak macie, ale do lekarzy chodzę zwykle z polecenia. A zanim umówię się na wizytę przejrzę jeszcze opinie w internecie. Polecam stronę znanylekarz.pl – tam zawsze można się dowiedzieć czegoś ciekawego. W tym przypadku było podobnie. Wybrałam gabinet, z którego korzystało wielu moich znajomych, a zanim zadzwoniłam to przejrzałam jeszcze dokładnie stronę internetową Pani doktor i opinie. To bardzo ważne, o ile nie najważniejsze. Nie  raz czytałam jakieś historie o źle założonym aparacie albo przedłużaniem noszenia, żeby tylko więcej zarobić.

Kiedy zdecydujecie się już na aparat to przygotujcie się też na wysokie koszty. Samo założenie aparatu to dopiero początek i sama doskonale się o tym przekonałam. To żadna tajemnica i poniżej dokładnie opisałam, jak to wyglądało w moim przypadku. Pamiętajcie, że ceny na pewno będą się różniły w zależności od gabinetu. Dobrze byłoby się wcześniej zorientować albo podpytać innych pacjentów, jak to wygląda.

DSC_0074 (2)

DSC_0077

Przepis na krem z dyni

Zanim w ogóle otrzymacie zgodę na aparat, będziecie musieli zrobić zdjęcie rentgenowskie. Jeśli lekarz Wam tego nie zaleci to uciekajcie, gdzie pieprz rośnie ! Może się okazać, że macie jakieś zęby to usunięcia i gdybyście założyli na nie aparat to prawdopodobnie nic by z tego nie było. Ja za zdjęcie płaciłam 100 zł (góra i dół), ale to też zależy od miejsca, gdzie je zrobicie.  Ja na szczęście miałam o tyle dobrze, że nie było potrzeby leczenia ani wyrywania żadnych zębów, więc od razu dostałam aparat.

Wybrałam aparat kosmetyczny (z bezbarwnymi zamkami) – koszt założenia na górę i dół – 5000 zł

Każda wizyta kontrolna – 190 zł. Zazwyczaj podczas takiej wizyty podkręcano mi zamki albo zakładano gumki korygujące, np. na rozchodzące się zęby. Oczywiście te dodatki pod postacią gumek czy pierścieni były darmowe. Na wizytę chodziłam średnio co 6 tygodni, więc koszt wszystkich wizyt to 3040 zł

Niestety, urwane zamki już nie były darmowe. Za każdy płaciłam 50 zł. Mogłoby się wydawać nie dużo, ale przez pierwsze pół roku to był standard i podczas każdej wizyty musieliśmy coś przyklejać. Przygotujcie się na to,  ze zamki na początku będą odpadały. Szczególnie, jeśli macie mocno pokrzywione zęby. Później, kiedy one już się poustawiały, nie było takiego problemu. O ile dobrze pamiętam, w trakcie całego leczenia straciłam 7 zamków, co daje 350 zł

I na koniec, po pozbyciu się już stałego aparatu, trzeba kupić kolejny. Właśnie zaczęłam go nosić i na początku strasznie mi przeszkadzał, ale po 2 dniach już się przyzwyczaiłam. Ten jest zdejmowany i zakładamy go tylko na noc, aby podtrzymać efekty leczenia. Zęby zawsze wracają do swojego naturalnego ułożenia i gdybyśmy go nie nosili to całe leczenie poszłoby na marne. Koszt tego aparatu to 900 zł.

Podliczając wszystko, całkowity koszt to około 9400 zł. Czy warto ? O tym napiszę trochę później…

———

Do wszystkiego można się przyzwyczaić, nawet do tych drutów na zębach, ale do bólu na prawdę ciężko. Pod poprzednim postem, który opublikowałam zaraz po założeniu, pojawiły się komentarze w stylu „Przecież mogłaś wziąć leki przeciwbólowe, nie żyjemy w średniowieczu”. Jasne, że mogłam i brałam, choć jestem ich straszną przeciwniczką. Może Was zaskoczę, ale nigdy nie biorę takich leków, wolę przetrzymać ból. Ale tutaj się nie dało… Po założeniu nie byłam w stanie normalnie funkcjonować. Bolała mnie cała szczęka, twarz i głowa, a do tego dostałam gorączki. I nie pomagały nawet najsilniejsze leki ! A jak pomagały to po chwili ból znowu wracał… Ale spokojnie, po kilku dniach było zdecydowanie lepiej.

dsc_0089

dsc_0090

Przepis na pudding ryżowy

Do kolejnej wizyty, bo później znów była powtórka z rozrywki. Nastawcie się na to, że przez jakiś czas będziecie musieli przestawić się na dietę płynną. Przez 3, 4 dni po każdej wizycie jadłam tylko jogurty, zupy i koktajle, nie było mowy o gryzieniu czegokolwiek. No ale… Czego się nie robi dla urody, prawda ? A tak serio, momentami miałam ochotę pójść do ortodonty i powiedzieć, żeby mi to zdjęła. Nie dość, że ból zębów nie pozwalał na normalne funkcjonowanie to jeszcze co chwilę pojawiały się jakieś rany i afty, na które nie nadążałam kupować kremów.

Jeśli zdecydujecie się na aparat kosmetyczny i bezbarwne gumki to musicie się liczyć z tym, że jedzenie i napoje będą je brudziły. Mam tutaj na myśli przede wszystkim wino, kawę, herbatę czy buraki. Po wyjściu z gabinetu wszystko jest super, ale po kilku dniach gumki robią się już żółte. Ja nie miałam z tym problemu, ale jeśli „pracujecie zębami” (jakkolwiek to nie brzmi) i zależy Wam na białym uśmiechu to  radziłabym zwracać uwagę na to co jecie i pijecie.

dsc_0099

Chyba Was trochę nastraszyłam, co nie ? Ale są też pozytywne aspekty, a najważniejszym z nich jest efekt końcowy. Czy warto tak się męczyć i wydawać taką górę pieniędzy ? To już zależy od Was… Zęby były moim ogromnym kompleksem od dziecka. Wiele osób uważa, że wcale nie były krzywe, ale ja się z nimi czułam fatalnie. Poza tym, gdyby było z nimi wszystko okej, nie musiałabym nosić aparatu. Teraz nie wstydzę się uśmiechać i pokazywać tych zębów wszystkim naokoło. I powiem Wam więcej, gdybym po raz kolejny miała męczyć się te 2 lata to zrobiłabym to.

A teraz dobra wiadomość dla tych, którzy aparatu nie noszą, nie planują albo już się go pozbyły. Za jakiś czas (na razie jeszcze nie mogę) będę testowała różne sposoby na wybielanie zębów, a testy pojawią się na blogu. Słyszałam o kilku domowych sposobach i preparatach. Zobaczymy jak się sprawdzą ! Sama jestem bardzo ciekawa.

PS. Wszystkie zdjęcia podlinkowałam przepisami. Celowo opublikowałam takie dania, które bez problemu będziecie mogli przygotować podczas noszenia aparatu i nie tylko… Bo wszystko jest mega pyszne ! 

About The Author: Roksana

Studentka dietetyki, z zamiłowaniem do blogowania, fotografii i mody. Uwielbia podróże. Kiedyś poleci do NY i przebiegnie wzdłuż rzeki Hudson - jedno z wielu marzeń. Wszystko co robi, robi na 200%, wkładając w to całe serducho. Mam nadzieję, że to zauważycie :)

Comments

seven − five =

  • Reply Ewka

    Dzięki za ten post. Ja już od roku myślę nad aparatem i jakoś nie mogę sie zdecydować. Trochę mnie to wszystko przeraża…

  • Reply GosKA

    Ja idę w przyszłym tygodniu do ortodonty i im bliżej tym bardziej sie boje… Naczytałam się, że nie można jeść twardych rzeczy itp, też tak miałaś ?

    • Reply Roksana Środa

      Na początku z twardymi jest rzeczywiście problem, bo można pourywać zamki – przynajmniej u mnie tak była… Jabłko musiałam kroić na mniejsze kawałki a surowej marchewki nie jadłam przez 2 lata, haha. Ale później już, kiedy te zęby się poustawiały było o niebo lepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

17 − twelve =