MOJA SUPLEMENTACJA

Ciekawa jestem, ile z Was słysząc słowo „suplement” od razu myśli o BCAA, kreatynie i innych tego typu specyfikach ? Jasne, to są suplementy, ale poza nimi są jeszcze inne, bardziej przydatne w codziennej diecie. Ten wpis obiecałam Wam już dawno i od dawna go piszę, bo cały czas dochodzi coś nowego albo kończy się, zanim zdążę zrobić zdjęcia. Nie wiem czy Was tym zaskoczę czy nie, ale nie biorę ani BCAA, ani kreatyny, ani innych tego typu specyfików. Czasami korzystam tylko z odżywki białkowej, ale nie wiem czy to w ogóle uznawać, jako suplement. Za to mam sporo innych, bez których nie wyobrażam sobie teraz treningów i trzymania diety.

Na pierwszym miejscu są probiotyki i uważam, że KAŻDY powinien je stosować. Jeśli nie macie stwierdzonych żadnych chorób i nie macie celowanej probiotykoterapii to wybierajcie wieloszczepowe. Ja, ze względu na bardzo złe samopoczucie, robiłam badania mikrobioty jelitowej i mam dobraną indywidualną probiotykoterapię. Dlatego też, w tym przypadku nie sugerujcie się tym, co ja biorę. Te produkty biorę od jakiś 2 miesięcy i różnica w samopoczuciu jest niesamowita. Pamiętajcie, że wszystko zaczyna się od jelit ! Czasem lepiej zainwestować w zdrowie niż w nową parę butów. Więcej o probiotykoterapii pisałam już TUTAJ, więc zapraszam tam, jeśli interesuje Was ten temat.

Nie wiem czy można to uznać za suplement, ale wspomnę o nim, bo jest dość istotny… A mam na myśli ocet jabłkowy. Odpowiednie zakwaszenie żołądka jest niesamowicie ważne. Kiedy macie z tym problem, żołądek nie jest w stanie prawidłowo rozłożyć zjedzonego pokarmu i strawić go. A przez to, my nie mamy możliwości przyswojenia wielu dobroci ze spożywanego pożywienia. Codziennie rano piję szklankę ciepłej wody z octem jabłkowym lub sokiem z cytryny. Czasem piję też takiego małego szota (w kieliszku mieszam ocet z wodą) 10 minut przed posiłkiem – w ten sposób możecie poprawić trawienie.

Kolejnym suplementem jest witamina C. Wiele osób o niej zapomina albo świadomie nie bierze, bo po co. To nie jest tak, że zachorujecie i wtedy dopiero witamina Wam pomoże. Bierzemy ją po to (między innymi), żeby właśnie wzmocnić odporność i nie zachorować. Poza tym, uważam że witamina C jest jedną z najważniejszych dla osób, które regularnie trenują. Poprawia odporność, wpływa na nasze naczynia krwionośne i pomaga wchłaniać się innym minerałom, np. selenowi i cynkowi. Pamiętajcie tylko, że nasz organizm nie potrafi jej magazynować, dlatego jej jednorazowe przyjęcie nic nie da. Ja mam witaminę C w proszku i biorę ją kilka razy dziennie.

Jeśli czytaliście poprzednie wpisy to na pewno wiecie, że walczę z kortyzolem. W ostatnich badaniach wyszedł mi grubo ponad normę, a jak się domyślacie to trzeba coś z tym zrobić. Po pierwsze mocno utrudnia redukcję, po drugie obciąża nadnercza. Na ten moment biorę ashwagandhę po treningu lub rano, bo wtedy jego poziom jest najwyższy. W tym tygodniu idę zrobić kolejne badania i jeśli coś ruszyło to zostanę przy tym, a jeśli nie to dorzucę jeszcze fosfatydyloserynę. Te dwa produkty to chyba najlepsze kombo na obniżenie kortyzolu.

Ashwagandhe stosuję też ze względu na tarczycę, bo pomaga w produkcji T4 i wspomaga jej konwersję do aktywnej T3. Mój wynik TSH też nie jest taki, jakbym chciała, dlatego wprowadzam suplementację i sprawdzę ich pozom za jakiś czas. Jak już jestem przy tarczycy…  Dieta to podstawa. Pamiętajcie, że tarczyca bardzo (bardzo, bardzo) nie lubi nabiału, kurczaków i soi ze względu na hormony. Nie wspominam już teraz o hashimoto, bo to w ogóle cyrk na kółkach, jeśli chodzi o dietę. Poza tym, bardzo niekorzystnie wpływa długa dieta redukcyjna i niski poziom tłuszczów w diecie. Ale suplementy są równie ważne i można tutaj na prawdę wiele zdziałać. Ja, oprócz ashwagandhy, przyjmuję także selen i cynk (biorę je wieczorem razem z witaminą C). Jeszcze jednym ważnym minerałem jest jod, ale tutaj wolę sama nie eksperymentować. Czasem jodem można wyrządzić więcej złego, niż dobrego.

Witamina D3… Legenda głosi, że ktoś ma jej odpowiedni poziom ! Okej, latem jest trochę lepiej, ale badania przeprowadzone w okresie jesienno-zimowym pokazały, że na prawdę minimalny odsetek badanych miał jej odpowiednio dużo. Norma na moich badaniach waha się między 30 a 100. Mój wynik to 37 – niby w normie, ale to o wiele, wiele za mało ! Suplementuję witaminę D (5000j.) razem z witaminą K i jako że, są to witaminy rozpuszczalne w tłuszczach to łykam je w trakcie śniadania białkowo-tłuszczowego.

I jeszcze jednym suplementem są kwasy omega-3. Dieta dietą, ale uwierzcie mi, że w tym przypadku to na prawdę nie wystarczy. Nasza dieta przeładowana jest kwasami omaga-6 (praktycznie każda przetworzona żywność, orzechy, oleje roślinne…) i przy okazji występuje znaczny niedobór omega-3 i omega-9, a to prosta droga do stanów zapalnych i rozwalonego stosunku cholesterolu HDL do LDL. Ja łykam omega-3, ale równie dobrze możecie pić dobrej jakości tran lub spróbować zadziałać dietą, tj. ograniczyć produkty bogate w omega-6 i wprowadzić w dużej ilości tłuste ryby (najlepiej gdyby były świeże) i olej lniany – najbardziej bogate w omega-3.

Mniej więcej tak wygląda moja aktualna suplementacja. Ona się zmienia, bo regularnie robię badania i nimi się kieruje. Jeśli nie badacie się i nie wiecie, jaki jest wasz poziom poszczególnych parametrów to uważam, że suplementacja „na zapas” nie ma sensu. No chyba że mówimy tutaj o kompleksie witamin i minerałów to jeszcze w porządku. Jestem ciekawa, jak wygląda Wasza suplementacja i czy w ogóle zwracacie na to uwagę ?

About The Author: Roksana

Studentka dietetyki, z zamiłowaniem do blogowania, fotografii i mody. Uwielbia podróże. Kiedyś poleci do NY i przebiegnie wzdłuż rzeki Hudson - jedno z wielu marzeń. Wszystko co robi, robi na 200%, wkładając w to całe serducho. Mam nadzieję, że to zauważycie :)

Comments

fifteen − 6 =

  • Reply Maggs

    Ja jakoś nie widze zadnej roznicy kiedy biore suplementy, a kiedy nie. Bralam cynk i wit. D3 w zimie, ale w sumie naprawde nie widze zadnej roznicy i czuje sie/wygladam tak samo. Serio potrzebujemy az tyle tabletek na co dzien? o.O

    • Reply Roksana Środa

      Jasne że nie potrzebujesz, jeśli masz wszystko w normie. Ja tych suplementów nie biorę asekuracyjnie tylko wyrównuje niedobory, które mi wyszły. Jedynie uważam, że każdy powinien brać jakiś probiotyk 🙂

  • Reply Inga

    Czy przed badaniem poziomu witaminy D odstawilas dotychczasowo brany suplement z tą witaminą? Część laboratoriów to zaleca, a częśc nie :/

    • Reply Roksana Środa

      Witaminę D badałam w zeszłym roku i suplement zaczęłam brać dopiero po badaniu. Wcześniej nie łykałam D3 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

two × three =