JAK PIELĘGNUJĘ SWOJE WŁOSY

Każda z Nas ma takie elementy swojego ciała, które najbardziej lubi albo takie, o które dba trochę mocniej. U mnie, jednym z takich elementów są włosy. Kiedyś ich wręcz nie znosiłam. Do tego stopnia, że pewnego razu wstałam z kanapy, poszłam do fryzjera i obcięłam ponad połowę długości. Od tej pory staram się o nie mocno dbać i bardzo to lubię. Zdecydowanie bardziej, niż nakładanie balsamów czy malowanie paznokci ! 😀

Często mnie pytacie co robię, że tak szybko rosną, są lśniące i nie ma poniszczonych końcówek. Zaraz Wam o tym wszystkim opowiem, ale najpierw chciałabym, żeby każda z Was pomyślała, co najbardziej lubi w swoim wyglądzie. Przestańcie skupiać się na negatywach, a zacznijcie nad tym, co Wam się podoba !

Zacznę od diety, bo uważam, że to co jemy bardzo mocno przekłada się na wygląd naszej cery, paznokci i włosów. Największy wpływ na włosy ma u mnie regularne picie lnu. Choć teraz już nie robię tego codziennie, ale piłam go przez jakieś 3 miesiące każdego poranka. Teraz tylko „podtrzymuję” efekt i robię go 2-3 razy w tygodniu. Dzięki temu włosy rosną, jak szalone ! Próbowałam już wielu sposobów, ale żaden nie sprawdził się u mnie tak, jak picie lnu. A najlepsze jest to, że cały czas pojawiają się nowe włoski u nasady !

Jeśli nie jesteście w stanie wypić samego naparu to polecam dodać go do omleta, owsianki lub jakiegoś ciasta. Tylko pamiętajcie, że musi być to len rozrobiony z wodą (najważniejszy jest ten „glut”, który powstanie), a nie proszek. Jak nie mam ochoty na picie go na czczo to właśnie dodaję trochę do owsianki po treningu albo do omleta.

Więcej na ten temat pisałam już TUTAJ, więc jeśli jesteście ciekawi to zapraszam.

Po drugie, olejowanie. Ostatnio bardzo dużo korzystam z różnych olejków – do twarzy, paznokci, włosów i całego ciała. Jeśli chodzi o włosy, używam przede wszystkim, oleju kokosowego i rycynowego. Olej kokosowy nakładam raz na jakiś czas na całe włosy, zakładam czepek i tak zostawiam na kilka godzin. Podobno najlepiej byłoby pójść spać z takim olejem, ale ja po jednym razie miałam całą brudną pościel, więc już sobie odpuściłam. Włosy są super nawilżone, ale jedynym problemem tego wszystkiego jest fakt, że później muszę myć włosy 2 albo 3 razy. Dlatego, robię to tylko raz w miesiącu.

W drogeriach dostępne są też oleje kokosowe kosmetyczne, ale według mnie nie ma sensu ich kupować. Są o wiele droższe, a jedyna różnica polega na tym, że wymieszane są z jakimiś pachnącymi substancjami. Ja wykorzystuję zwykły olej – ten sam, którego używam w kuchni – i super się sprawdza.

Olejek rycynowy mieszam z oliwą z oliwek, lekko podgrzewam (wtedy jest go łatwiej rozprowadzić) i nakładam na końcówki. Jeśli coś mi zostanie to nakładać też na pozostałą część włosów, ale tutaj najważniejsze są dla mnie końce. Zawijam je w kitkę i również zostawiam na tak długo, jak to możliwe. Tutaj już nie ma takiego problemu z myciem, bo olej nie dochodzi do nasady głowy.

Przygotowałam też oddzielny post na temat olejowania ciała i włosów – możecie go przeczytać tutaj.

I chyba najważniejszy element, czyli dobor odpowiednich kosmetyków. Zawsze uważam, że to, jaki wybiorę szampon czy odżywkę nie ma większego znaczenia. Wchodziłam do drogerii, brałam coś do cienkich blond włosów i na tym koniec. Jakiś rok temu dostałam na Święta paczkę z produktami marki L’oreal Professionnel i od tej pory nie używam innych produktów. Dopiero teraz widzę, że to, jakich kosmetyków używamy ma ogromne znaczenie ! Czasem nie muszę nawet nakładać odżywki, bo sam szampon sprawia, że włosy są miękkie i bardzo mocno nawilżone. Nie podam Wam konkretnej serii, której używam, bo wykorzystuje różne, ale jedno jest niezmienne od roku – nie zmieniam tej marki na inną.

Kosmetyki są dość drogie, ale szampon (300ml) mam na około 2 miesiące, więc zobaczcie jaki jest wydajny. Wystarczy niewielka kropla na moje długie włosy. Do tego korzystam z maski i odżywki, ale nie nakładam ich codziennie. Zwykle co drugie mycie w zupełności wystarcza, żeby odżywić i odbudować strukturę włosa.

Dodatkowo, średnio 2 razy w roku idę do salonu na kompletną regenerację. Podczas tego zabiegu też korzysta się z produktów L’oreal Professionnel, ale niestety takiego efektu nie da się uzyskać w domu. Na taką regenerację wybieram się zwykle po wakacjach (moje blond włosy zdecydowanie na przepadają za wysokimi temperaturami, wiatrem i słoną wodą…) oraz na początku wiosny.

Temu zabiegowi też poświęciłam oddzielny wpis. Jeśli jesteście ciekawi, jak to wygląda, ile kosztuje i jakie są efekty to zapraszam tutaj.

Jest jeszcze kilka drobnych elementów, o których staram się pamiętać podczas pielęgnacji. Przede wszystkim, nigdy nie spłukuję szamponu czy odżywki gorącą wodą. Nie trzymam na nich długo ręcznika, nie rozczesuję jeszcze mokrych włosów i nie suszę. Nie jestem pewna czy robię to dobrze i czy tak należy, ale może jest tutaj jakaś włosomaniaczka, które zna się na temacie o wiele lepiej i coś podpowie ?

Na moim blogu dominują tematy związane z dietetyką, czasem wspomnę też coś o treningu. Ale chciałabym wiedzieć, jak Wam się podobają tego typu posty ? Publikować ich więcej czy pozostać przy tematach żywieniowych ? 

About The Author: Roksana

Studentka dietetyki, z zamiłowaniem do blogowania, fotografii i mody. Uwielbia podróże. Kiedyś poleci do NY i przebiegnie wzdłuż rzeki Hudson - jedno z wielu marzeń. Wszystko co robi, robi na 200%, wkładając w to całe serducho. Mam nadzieję, że to zauważycie :)

Comments

20 − 4 =

  • Reply Beata

    Do omletu/owsianki dodajesz len mielony w proszku czy glut (czyli wcześniej rozrobiony z wodą)?
    Pozdrawiam : )

    • Reply Roksana Środa

      Glut ! 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

11 + twenty =