JAK NIE PRZYTYĆ W CZASIE ŚWIĄT… JEDZĄC WSZYSTKO

Chyba nie ma popularniejszego tematu w tym momencie, jak to, co zrobić, żeby w czasie Świąt nie przytyć i nie zniweczyć efektów pracy z ostatnich miesięcy. Spokojnie, nie będę Wam pisała, żebyście lepiej unikali tłustego i słodkiego jedzenia, bo to same szkody. Nic z tych rzeczy. Wręcz przeciwnie – Święta są od tego, żeby spędzić czas z rodziną, jeść smaczne rzeczy i cieszyć się tym, bez żadnych wyrzutów sumienia ! Ale przy okazji, podrzucę Wam kilka sposobów na to, jak po tych 3 dniach nie czuć się, jak beczka wypełniona jedzeniem.

Przy okazji, mam do Was pytanie… Przygotowałam super przepis na krem porowo-ziemniaczany z mleczkiem kokosowym. Zastanawiam się tylko czy publikować go jeszcze przed Świętami. Przyda się ? W sumie, to mogłaby być ciekawa alternatywa na 1. lub 2. dzień Świąt.

1. Nie kombinuj wcześniej z dietą. Bardzo często jest tak, że już na 2 tygodnie przed Świętami obcinasz kalorie, wywalasz z diety węglowodany, trenujesz 2 razy dziennie i jesteś na takim deficycie, że głowa mała. Wszystko po to, żeby w Święta zjeść więcej. A dla mnie to kompletna głupota, która kończy się później jedzeniem bez opamiętania. Jedz dokładnie tak, jak do tej pory. Wyczyść swoją dietę ze wszystkich słodyczy, fast-foodów i przetworzonej żywności. Jedz tak zdrowo, jak to tylko możliwe, ale jedz ! Później, gdy nadejdą Święta nie rzucisz się na jedzenie i nie pochłoniesz wszystkiego, co spotkasz na swojej drodze.

2. Trenuj tak, jak trenowałaś do tej pory. A jeśli nie ćwiczyłaś albo ćwiczyłaś 2 razy w tygodniu to podkręć tą aktywność do 4 razy i dołóż więcej ruchu na co dzień – wchodź po schodach, wysiądź przystanek wcześniej, idź na spacer… Wydaje się niewiele, ale taka aktywność bardzo dobrze wpływa na sylwetkę i samopoczucie. Nie rób treningów 2 razy dziennie, bo szybko Ci się znudzi i po tych 2 tygodniach nie będziesz robiła ani jednego.

3. W dniu Wigilii zjedz lekkie śniadanie bez węglowodanów – przynajmniej ja tak robię. Zawsze jem jajka z warzywami i na tym kończę swoją dietę, później czekam już na kolację wigilijną. Te tradycyjne, Świąteczne potrawy mają to do siebie, że są tłuste, wysoko węglowodanowe i ciężkostrawne. Nie objadaj się wcześniej w żaden sposób, ale też nie omijaj posiłku i zjedz śniadanie, popijając dużą ilością wody.

4. Jedz wszystko ! Tak, dobrze przeczytałaś – jedz wszystko, na co masz ochotę. Wiem z autopsji, że wzbranianie się na siłę przed jedzeniem przy stole kończy się zawsze objadaniem później, po powrocie od rodziny. Nie zjem na spotkaniu kawałka sernika, bo jestem na diecie, ale tak za mną chodzi, że po powrocie zjem pół blachy, norma. Lepiej zjeść po trochu wszystkiego na co masz ochotę i uspokoić swoje potrzeby. Później nie będziesz już miała tego poczucia „coś bym zjadła”.

5. Ale żeby nie było tak kolorowo – wszystko z umiarem ! Kawałek ciasta, trochę sałatki, szklankę barszczyku, itp. Ale w tym powinien Wam pomóc kolejny punkt. U mnie on zawsze się sprawdza !

6. Najgorsze, co można zrobić to usiąść na kilka godzin przy stole i non stop podjadać. Tu skubnę, tak skubnę… Niby nic takiego, ale w ciągu tych kilku godzin uzbiera się całkiem sporo. Zresztą, to nie kwestia kalorii, ale samopoczucia. Cały czas „wrzucamy” w siebie jedzenie, a organizm nawet nie ma chwili, żeby to sobie spokojnie strawić i odpocząć. Dlatego, trzymaj się swoich godzin posiłków. Jeśli na co dzień jesz 4 posiłki o konkretnych godzinach to w czasie Świąt rób tak samo. Nie podjadaj między tymi posiłkami, jedz pomału i delektuj się.

7. Najpierw zjedz obiad, a dopiero później bierz się za desery. Jak już się najesz czymś bardziej wartościowym to nie będziesz miała ochoty na ciasto albo po prostu zjesz go zdecydowanie mniej. Poza tym, warto komponować te posiłki tak, żeby miały możliwie, jak najwięcej białka – ryba, mięsko i jajka mile widziane. A dopiero później dokładać węglowodany, których tak na prawdę, na Świątecznym stole jest najwięcej.

8. Zanim sięgniesz po dokładkę, zaczekaj 15 minut ! Kiedyś przeprowadzono takie badania, które pokazywały, że nasz mózg potrzebuje ok. 15 minut, żeby wysłać nam sygnał o sytości. Zresztą, spróbujcie to zauważyć u siebie (u mnie się to sprawdza). Po obiedzie macie ochotę na dokładkę albo coś słodkiego ? Zaczekajcie te 15 minut i dopiero wtedy stwierdzicie czy nadal jesteście głodni i czy ta dokładka jest potrzebna.

Te 8 punktów stosuję u siebie i wiem, że się sprawdzają ! Tak, jak napisałam wcześniej – nie chcę Was namawiać do trzymania swoich codziennych planów w Święta. Jeśli tylko nie przygotowujecie się do zawodów to na prawdę nie ma takiej potrzeby. Jeśli weźmiecie sobie te kilka punktów do serca i nie będziecie jedli bez opamiętania to Wasza sylwetka i samopoczucie bardzo szybko wróci do normy. Te kilka pierogów i trochę ciasta na prawdę nie przyniosą negatywnych efektów. A wręcz przeciwnie – poprawi to Wasze samopoczucie 🙂

Jestem bardzo ciekawa, jakie Wy macie podejście do diety podczas Świąt ? Takie samo, jak ja czy jednak na ogół wzbraniacie się przed jedzeniem tego, co „niezdrowe” ? A może macie też jakieś swoje sprawdzone triki, podobne do moich ? Komentarze są do Wasze dyspozycji ! 🙂 

About The Author: Roksana

Studentka dietetyki, z zamiłowaniem do blogowania, fotografii i mody. Uwielbia podróże. Kiedyś poleci do NY i przebiegnie wzdłuż rzeki Hudson - jedno z wielu marzeń. Wszystko co robi, robi na 200%, wkładając w to całe serducho. Mam nadzieję, że to zauważycie :)

Comments

8 + five =

  • Reply Barbara Możdżan

    Ja staram się zachować umiar i przede wszystkim zdrowy rozsądek! Według mnie mimo wszystko Święta to czas z rodziną,, wspólne przebywanie ze sobą… Jedzenie jest oczywiście ważne, celebrujemy te świąteczne chwile wyjątkowymi daniami, ale nie to jest najważniejsze. Co do ruchu- spacery w święta to tradycja! Łyżwy i narty też bardzo często praktykujemy(rodzinka się przekonała do aktywności). Także można spędzić ten czas nie tylko leżąc z bolacym brzuchem na kanapie. Mój trik jeśli chodzi o świąteczne jedzenie, a w zasadzie wpływ na organizm to mięta;-) Bardzo lubię ją pić gdy zjem coś ciezkostrawnego. P.S. Bardzo fajny wpis!

    • Reply Roksana Środa

      Ja też zawsze popijam miętę i jeszcze pokrzywe 🙂

  • Reply Wiktoria Okońska

    Ja podchodzę do tego w ten sposób nieschudłam w 3 dni to też w 3 nie przytyję, a zachowanie zdrowego rozsądku i umiaru to chyba podstawa. Świętami należy się delektować, a nie robić mamie/babci przykrości, że nie zjemy, bo dieta, czegoś co zawsze uwielbialiśmy.
    W razie jednak jakiś problemów z brzusiem, które mogą się pojawić, pewnie nawet nie ze względu na ilość, a na rodzaj posiłków będę posiłkować się pewnie siemieniem lub ziołowymi herbatkami. 🙂
    A czekanie 15min po zjedzeniu posiłku zawsze działa. 😀

  • Reply Teresa

    Super rady, muszę to jeszcze przemyśleć, bo nawet nie miałam czasu na spokojnie zastanowić się co będzie najlepsze w święta, ale na pewno skorzystam z tego co napisałaś. Ja jestem tancerką (jeszcze amatorską) i na razie przygotowuję swoją sylwetkę na sobotni występ więc myślę, że do świąt wytrzymam z tymi postanowieniami o braku słodyczy i w końcu uda się jeść z umiarem i opanować to uzależnienie od słodyczy, a mój brzuch będzie w miarę płaski na co dzień, a nie tylko przed ważnymi wydarzeniami- trzymaj kciuki! ♥

    • Reply Roksana Środa

      Trzymam kciuki Kochana !! 🙂

  • Reply Beata

    A do mnie jakoś nie przemawia pkt. 7
    Przecież najszybciej trawią się cukry proste więc lepiej na początku zjeść kawałek ciasta a potem normalne dania i nie będzie problemów z trawieniem czy wzdęciami 😉

    • Reply Roksana Środa

      Dokładnie, najszybciej trawią się cukry proste i równie szybko robimy się po nich głodni. Dlatego, uważam ze lepiej zjeść najpierw normalny posiłek, który nas nasyci, a po jakimś czasie deser, którego wtedy zjemy mniej. Kwestia wzdęć

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

three + 16 =