A TY, KIEDY W KOŃCU COŚ ZMIENISZ ?

 

92H

Często widzi się małe dzieci, zajadające lody w parku, pączki na śniadanie lub kolejną paczkę chipsów. Obiad w szkole, bo przecież wszyscy jedzą. Później obiad w domu – raczej mało dietetyczny. W ciągu dnia kilka „drobnych” przekąsek… Niestety, efekty widać gołym okiem. Powodów może być wiele. Rodzice, którzy sami prowadzą taki tryb życia lub dziadkowie, którzy dokarmiają dzieciaki mimo sprzeciwu rodziców. A przecież wszystko, co zakazane wydaje się fajniejsze, więc jedzą kolejny kawałek babcinej szarlotki, po obiedzie wyjdą z dziadkiem na lody, a w drodze powrotnej do domu wstąpią po mały zestaw do KFC.

Czemu o tym piszę? Z jednej strony przeraża mnie to, że coraz więcej dzieci i młodych osób cierpi na otyłość. A jeszcze bardziej przeraża mnie to, że nic z tym nie robią. Wydaje im się, że tak jest okej. Przecież są jeszcze młodzi, zdrowi i całe życie przed nimi. Z drugiej strony te dzieci są otyłe nie ze swojej winy, a z winy rodziców i dziadków. Wpychają w nich wielkie obiady, słodycze i przekąski. Później staje się to chorym stylem życia, który jest ciężko przerwać. Też tak miałam… W przedszkolu byłam chudziutka. W zerówce już niekoniecznie. Taka sytuacja trwała aż to piątej klasy podstawówki. Kochałam słodycze, chipsy, pizze i colę. Od wf’u migałam się jak tylko mogłam – wymówki, usprawiedliwienia i lewe zwolnienia. Oczywiście wszyscy, którzy mnie wtedy nie znali nie wierzą, bo teraz jestem szczupła. W końcu SAMA stwierdziłam, że to chore i muszę się ogarnąć, bo w wieku dwudziestu lat będę kupowała spodnie w rozmiarze 42. Wtedy, po piątej klasie, pojechałam na 3 tygodniowy obóz sportowy. Codziennie rano jogging, później gra w kosza lub siatkówkę, basen, wieczorem spacery. Nie jestem w stanie powiedzieć ile schudłam, ale to nie jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, że diametralnie zmieniłam swoje myślenie i tryb życia. Zaczęłam się lepiej odżywiam i regularnie ćwiczyć. I trwa to do dzisiaj… Pożegnałam się ze swoim kompleksem, raz na zawsze!

Do czego zmierzam? A no do tego, że po pierwsze CHCIEĆ OZNACZA MÓC. Nie ma granic, których nie jesteśmy w stanie pokonać i wszystko zależy od naszych chęci i silnej woli. Po drugie, każdy z Nas ma jakieś kompleksy, tylko nie każdemu chce się z nimi walczyć. Waga, kiedyś, była jednym z moich kompleksów, z którym wygrałam. Teraz postanowiłam zrobić drugi krok i właśnie (a konkretniej tydzień temu) założyłam aparat na zęby. W końcu się zmobilizowałam i odważyłam to zrobić. Gratuluję tego sobie, a Wam gratuluję, jeżeli dotarliście do tego momentu 🙂

Co do samego aparatu, na początku byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, że w ogóle mnie nie boli. Niestety, bo jakiś 3 dniach skończyła się sielanka i ból utrzymuje się do dzisiejszego dnia. Nie tak silny, jak na początku ale nadal nie mogę zbyt wiele jeść.  Są tu jakieś aparatki, które mogłyby mi powiedzieć, jak to ogarnąć? Będę wdzięczna za wszystkie rady, bo już serio tęsknie za normalnym jedzeniem 🙂 No ale czego się nie robi dla pięknego uśmiechu…

PS. Mam nadzieję, że przynajmniej niewielką część z Was zmobilizuje do podjęcia kroku i zmiany czegoś w swoim życiu. Czegoś, o czym myślicie już od dłuższego czasu, ale nie możecie się zmobilizować. Najwyższy moment! Ja z aparatem zwlekałam kilka lat, nie bierzcie ze mnie przykładu.

Follow my blog with bloglovin

About The Author: Roksana

Studentka dietetyki, z zamiłowaniem do blogowania, fotografii i mody. Uwielbia podróże. Kiedyś poleci do NY i przebiegnie wzdłuż rzeki Hudson - jedno z wielu marzeń. Wszystko co robi, robi na 200%, wkładając w to całe serducho. Mam nadzieję, że to zauważycie :)

Comments

eleven − 3 =

  • Reply Anna

    Fajny tekst, cos zupełnie innego… Może zmotywujesz kogos 😉

  • Reply Monika

    Aparat boli tylko na początku 😀 nosiłam go chyba ze dwa lata, a z czasem już nawet nie czułam, że go mam 🙂 wręcz przeciwnie, gdy go zdjęłam było mi tak… dziwnie, pusto? hah za to efekt super. Szybko się przyzwyczaisz.

    • Reply Monika

      haha, ale pewnie już się przyzwyczaiłaś bo właśnie zauważyłam, że to post sprzed dwóch miesięcy haha ave ja!

      • Reply Roksana

        Już zdążyłam się przyzwyczaić 🙂 Ale nadal, mimo wszystko, po każdej wizycie ten ból jest nie do wytrzymania…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

3 × four =